Długo zwlekałam z przeczytaniem pierwszej części, ale zachęciła mnie koleżanka. Okładka bardzo mnie zniechęcała, bo sądziłam, że to kolejne, bezwartościowe romansidło dla nastolatek. Jednak powiedzenie "nie oceniaj książki po okładce" po raz kolejny sprawdziło się w praktyce.
W trakcie czytania byłam mile zaskoczona. Nie sądziłam, że książka ta wywrze na mnie takie wrażenie. Jestem wrażliwa i czytając ryczałam jak bóbr. Wydarzenia były bardzo zaskakujące. Skłaniające do refleksji. Bo jeśli to co mamy za pewnik nagle okaże się kłamstwem? Jeśli nasze całe dotychczasowe życie to stek bzdur? Jak my byśmy zareagowali na wieści otrzymane przez Sky?
Relacja między Sky i Holderem była cudowna. Poświęcenie i bezwarunkowa miłość ukazana w powieści jest wyjątkowa, nie jak typowe nastoletnie zauroczenie tylko dojrzały związek, w którym jedno nie pozwala upaść drugiemu. Do tego autorka dodała niesamowitą dawkę humoru. Płakałam ze smutku i ze szczęścia.
Książka ukazuje wiele ważnych wartości, a mianowicie jak wielka jest siła miłości i nadzieja oraz jak wydarzenia z przeszłości nagle zmieniają nasze dalsze losy. Poruszona została również sprawa plotek w szkole: nie wszystko co słyszymy o innej osobie jest prawdą.
W drugiej części czytamy o tych samych wydarzeniach lecz z perspektywy Deana Holdera. Chłopak bardzo obwinia się o stratę najważniejszych dziewczyn w jego życiu. Ukazane są jego uczucia wobec Sky, to jak domyśla się kim tak naprawdę jest dziewczyna, jak radzi sobie z tym wszystkim. Dean jest bardzo opiekuńczy wobec ukochanej, dba o nią jak tylko może, aby ponownie jej nie stracić. Chce dla niej jak najlepiej i próbuje uchronić przed dramatycznymi wspomnieniami. Również sam dowiaduję się kilku rzeczy, które wpłynęły na decyzję jego siostry.
Poznajemy też bliżej siostrę Holdera - Lesslie. Chłopak by poradzić sobie choć w najmniejszym stopniu ze stratą pisze do niej listy. Książka oczywiście uzupełniona humorem :).
Jeśli mam porównywać obie części do siebie to zdecydowanie Hopeless jest lepsze. Jednak, żeby mieć lepszy obraz tego wszystkiego koniecznością jest przeczytanie drugiej części. Hopeless przeczytałam jednym tchem, szybko, a Losing Hope szło mi trochę gorzej. Oczywiście zachwyciły mnie obie. Razem oceniam je na 8/10.

Ja jeszcze nie czytałam innych książek Collen Hoover, oprócz "Maybe someday", ale słyszałam wiele pochlebnych opinii na temat innych jej książek,w tym owych "Hopeless" i "Losing Hope". Twoja recenzja także utwierdziła mnie w przekonaniu, że muszę dodać te dwie książki do listy "Muszę przeczytać" - i to na samym początku tej listy!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)